czwartek

Wyhoduj sobie czajnik

Gdy tak stałem w kolejce do kasy z nowiutkim czajnikiem elektrycznym (trzecim nowiutkim,  bo te sprzęty maja to do siebie, że zazwyczaj po dwóch a maks trzech miesiącach odmawiają posłuszeństwa i przestają mi gotować wodę) nagle mnie olśniło.
-130 złotych proszę – oznajmiła kasjerka.
-Nie.
-Słucham? – spytała przestraszona, szukając wzrokiem ochroniarza.
-Nie, dziękuje.
I wyszedłem. Bez czajnika oczywiście. No bo... kurde moll Chopina!
Z jednej strony rozumiem – firmy muszą produkować buble, które szybko się psuja dzięki czemu ciągle sprzedają nowe. Co to za interes wyprodukować czajnik elektryczny działający tak ze 20 lat? Ale w końcu człowiek traci cierpliwość.
Jesteśmy otoczeni przez szybko psujące się sprzęty i urządzenia. Firmy zarabiają na serwisach i sprzedaży kolejnych bubli, ale oczywiście nie przyznają się do tego. Ich produkty są najbardziej zajebiste na świecie. U producentów kasa się zgadza – zarabiają na swojej „zajebistości”, u konsumentów nie bardzo – tracą kasę na buble.
A tak w ogóle to skąd ten czajnik elektryczny?! U moich rodziców w kuchni ciągle ten sam czajnik, zwykły taki, na gaz, który dobrze służy od dobrych paru lat. A ja kilka razy w roku biegam do marketu po plastikowy badziew. Dla wygody, bo przecież szybciej się ugotuje i tak fajnie wygląda przecież. Koniec z tym.
Wychodząc z marketu udałem się na nasz ryneczek, targowisko miejskie,  tam zakupiłem bardzo fajny czajnik, zwykły z drewniana rączką. Gdy pierwszy raz zagwizdał to radość nastała jak po wygranym meczu. 1:0 dla mnie :)
A na tym filmiku najpierw jest gadająca kukiełka, później długowłosy facet mówi jak wyhodować sobie czajnik. Ciekawostka taka.
https://www.youtube.com/watch?v=Fx5n3ZFd2QA

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Surowe papu

Ostatni miesiąc  nieźle pojechałem 100% procent na surowo .Surowe papu: owoce, warzywa, liście głównie na koktajlach przejechałem ten maj. ...