wtorek

Posty, wpisy, posty. Może Ty wiesz, bo ja nie.

W tym tygodniu to już drugi post 40godzinny. Kilka myśli, uwag z tym związanych.

Zajadamy emocje. Już to wiem, gdzieś kiedyś o tym pisali, mówili – nie wierzyłem. Faktycznie tak jest. Druga rzecz, która zauważyłem ostatnio, po roku jednego postu w tygodniu, musiałem dodać drugi bo wyczekuje dnia bez jedzenia. Wiem, że wtedy będę miał więcej energii. Dla wielu jest to nie do ogarnięcia, ale tak jest. Albo inaczej: ja tak mam.

Człowiek mnóstwo energii wykorzystuje na trawienie tego co zjadł w ciągu dnia. Są tacy, żyjący w przekonaniu, że jest to nawet 90% energii. Kłoci się to z tym co przyjęte jako norma i potocznie praktykowane. Mogę tu napisać tylko o sobie: te dwa dni, a nawet więcej bo staram się dociągać do 40 godzin, to bardzo energetyczny czas. Po zarwanej nocy mogę pojechać rowerem do pracy i niczego nie zawalam. Czym to wytłumaczyć?


Dziś wieczorem zaczynam kolejny post:)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Czy pójdziesz ze mną dziś na spacer?

W ten niedzielny poranek, budząc się na jednym z blokowisk Świebodzina widzę przez okno ludzi którzy dochodzą do siebie po wczorajszych imp...