wtorek

A mój rower jest inny.

Jest parcie na zdrowe życie, ćwiczenia , bieganie, jazdę rowerem czy też machanie kijkami na leśnych ścieżkach. I dobrze.Tez mam takie parcie tylko z  realizacją bywa rożnie.
Lubie słuchać opowieści jak do tego doszło, że ktoś tak nagle postanawia odmienić styl życia.Te zmiany zazwyczaj są takimi chwilowymi strzałami na pokaz. A bo fotka z takiej aktywności  fajnie wygląda na fejsie. A bo lubisz katować znajomych wynikami które nabijasz w aplikacji endomondo itp.
Gdy przeprowadzałem się z jednego szarego blokowiska na drugie kolorowe blokowisko też doznałem takiego parcia na aktywność fizyczna.
Albo inaczej.
Dotarło do mnie, że to jest po prostu konieczność. Targając swoje mebelki na drugie piętro po tych ciasnych klatkach odczuwałem totalny brak śmocy i stan przed zawałowy prawie. A kumpel, który mi w tym pomagał, codziennie śmiga rowerem do pracy w sumie 6km w dwie strony – niby nie dużo. A jednak...
- Co? Już? Myślałem, że więcej będzie tych gratów – powiedział uradowany tym, że mógł się przydać w tej przełomowej chwili, gdy przeprowadzałem się  z jednego szarego blokowiska na drugie kolorowe blokowisko.
-No jeszcze jakieś naczynia z bagażnika – wyspałem ostatkiem sił leżąc na trawniku osiedlowym, patrząc na niego jak na nowego idola, superbohatera jakiegoś.
Na drugi dzień przyszła ekipa podłączyć internet, przejrzenie ogłoszeń z używanymi rowerami to pierwsza rzecz jaką zrobiłem.Wybór padł na starego górala firmy Ragazzi, koła 26 cali, za 150zł. Na miejscu okazało się, że łańcuch spada gdy  próbuje używać przerzutek, stargowałem 30zł. Rower wyglądał tak jakby zjeździł pół świata, powiedziano mi że trzeba tylko wyregulować.
- Napęd do wymiany, zębatki zjechane, linki do wymiany, tak z 200zł to wyniesie – mówi serwisant  ze sklepu rowerowego.
- ... ?!?
- No, mogę wyregulować trochę, to jeszcze jeden sezon na tym napędzie pojeździ. Ale bez używania przerzutek bo łańcuch będzie leciał.
I łańcuch leciał, dwa sezony tak przejeździłem. Pierwsza przejażdżka za miasto, 4km do pobliskiej wioski. Zapomniałem wspomnieć że dobre 15 lat nie jeździłem rowerem. Co kilkaset metrów zsiadałem, ból w mięśniach o których istnieniu nie miałem pojęcia aż do tamtego dnia, nie pozwalał na dłuższą jazdę. Odczucia jak z targaniem mebli – bezsilność jakaś.
Na tej ścieżce rowerowej spotkałem pewnego dziadka, który aż się zatrzymał zatroskany moimi wysiłkami. Dziadek na oko lat 80 i klika, jego rower jak z muzeum wyjęty i pomarszczony tak samo jak jego uradowana twarz. Mój jednoślad przy nim to jak mercedes.
- A co to tak ciężko jechać?
- Ja z 15 lat rowerem nie jeździłem, dlatego ciężko.
Okiem eksperta rzucił na mój sprzęt i mówi:
- A to siodełko to jakieś czego takie wąskie ? – pokazuje na swoje, szerokie jak w tych starych motorach. – O to jest dobre, takie sprawić sobie. Ja codziennie 15km w jedna stronę na ryneczek. – powiedział z dumą wsiadając na przedwojenny rower, sprężyny siodełka zaskrzypiały, ruszył dalej.
I zaczęły się dłuższe trasy, wypady na jezioro, po lasach, 20 km, 30 km. Jakoś tak lżej, mniej sapania, nie ma  zadyszki – w kilku przeprowadzkach pomogłem i to ja byłem tym co miał najwięcej pary do targania mebli :)
A mój rower jest inny bo niby taki mercedes a bez przerzutek. Dwa sezony tak przejeździłem na tym napędzie do wymiany. Zbliża się kolejny. W marcu zainwestuje w niego albo oddam komuś za darmo i zacznę przeglądać ogłoszenia bo warto mieć parcie na taką aktywność.
Mamy 3 stycznia dopiero a mój rower już nasmarowany, już gotowy.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Surowe papu

Ostatni miesiąc  nieźle pojechałem 100% procent na surowo .Surowe papu: owoce, warzywa, liście głównie na koktajlach przejechałem ten maj. ...