środa

Pan tu nie stał

Była taka gra planszowa „Kolejka” i odniosła nawet sukces, nie grałem, widziałem, dotykałem, ciekawe to było. I takie mnie  skojarzenie naszło  z tym co zobaczyłem owego dnia. A zadziała się ta sytuacja  w Lidlu, jakiś czas temu - śniegi i mrozy już były. Ja na przymusowym urlopie -  gdy się okazało, że po przyjeździe do pracy, pracy po prostu nie ma. Trudno czasem i tak bywa. Ale wracając do wątku:
Zajeżdżam  na  parking marketu, licząc w myślach ile razy zdołam zatankować zanim stan konta będzie wynosił 00,00 – debet, ale do wątku, no już:
Sceny dantejskie po prostu, przepychanki, na chwile przed otwarciem, promocja jakaś – myślę,  SALE rzucili, wyprzedaż w sensie. Podchodzę. Akurat wrota marketu się roztworzyły, biegną.
Ludzie biegną, sztuk dwadzieścia parę, biegną sprintem, ślizgają się miedzy regałami, jeden zahaczył o karton z bananami. Drugi przywalił w wolno stojący wózek z napisem SUPER PROMOCJA  z serami do degustacji. Ale nie, nie po sery biegną, komedia Panie.
Chwytam za wózek, pcham, myśląc na co mi on, przecież teraz oszczędzać muszę, może bułkę chociaż z parówką kupie ( to był ten czas gdy jeszcze miałem zachcianki na mięcho, teraz nawet pieczywa nie tknę), dobiegli.
Przepychają się, rozpychają, krzyki jakieś – Dawaj buta! Pan tu nie stał!
Jasne że nie stał, wszyscy biegli – pomyślałem.
Buta? Michael Jordan? Limitowane? Jaki grzyb? Podchodzę bliżej i wymiękam, żałuje też, że kamery żadnej nie mam żeby to uwiecznić, hit na YouTube murowany, betonowany nawet.
Dopadła się ta zgraja biegaczy halowych i jeden przez drugiego wyrywa sobie buty właśnie, trapery i do biegania też. Koszulki ocieplane, bluzy z kapturem w paski, nie w paski i kolorowe. Co jest?
- Widzisz jak ta ładuje? Z siedem par wzięła i do kasy i na allegro, albo na ryneczek - oświeciła mnie sąsiadka, która też te igrzyska podziwiała z bananem na ustach – Takie ceny, a tydzień temu co było? Dla małej w gazetce sweterek upatrzyłam, same puszyste rozmiary zostały, nie mam takiej siły przebicia. - mówi, gdy mija nas w pospiechu wspomniana zdobywczyni a przy niej mąż wózek osłania, żeby nikt nie wyrwał zawartości.
Bułki kupiłem, parówki już nie.
Trochę pamiętam te słynne kolejki, tak przez mgłę, matka zabierała mnie na ręce i od świtu stało się w nadziei, że więcej pomarańczy rzucą w osiedlowym blaszaku – spożywczaku. Taki system, taka gra. Co mamy dzisiaj? W co gramy?
Taka scena, ludzie uwolnieni z obozu koncentracyjnego rzucają się jak wygłodniałe zwierzęta na jabłka i chleb, dostarczone przez żołnierzy. Wiem,  przesadzone by to było porównanie, tak się wydrukowało w głowie.  Czy w tym kraju jest już aż tak źle, że wyrywamy sobie buty w markecie, dla tych kilku złotówek? Okazja, rozumiem. Rozumiem też, że ten kraj powoli się wyludnia bo ludzie mają nadzieję.
Na lepsze życie z dala od swoich korzeni i rodzin.
Ale nic to. Bo my tu jesteśmy i cieszymy mordki każdego dnia.

PKP Pięknie Kur...Pięknie 
lub
PKP Praca Konsumpcja Praca


https://www.facebook.com/uglywriter/

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Radość istnienia

Nasz Bohater wiedział żeby przyciągnąć coś do siebie trzeba poczuć się tak jakby to już zaistniało w jego życiu.Postanowił czuć i żyć sercem...