czwartek

Grosik

Też macie udrękę z drobniakami? Zawsze mnie drażniło gdy przewalają mi się po kieszeniach i hałasują, gdy zalegają w portfelu albo walają się w samochodzie. Znajduje je w przedziwnych miejscach: pod meblami, w szczelinach drewnianej podłogi, w szufladach i szafkach. Po prostu walają się gdzie popadnie. Grosik tu, grosik tam.
Mając przy sobie zbyt wiele takich klepaków, pozbywam się ich w prosty sposób. Kupuję jakieś małe rzeczy, produkty, pierdoły jakieś: batonik (których jeść nie powinienem), totolotka ( czyli opłacam podatek od nadziei wierząc w to, że może... w końcu... tym razem...), lokalna gazetę ( której i tak nie czytam tylko przeglądam), chusteczki ( niby się przydają, ale okazuje się że mam ich mnóstwo po jakimś czasie) itp.
Robiłem kilka miesięcy temu rachunek sumienia i finansów moich.Wyszło, że najwięcej kasy idzie na rzeczy bez których obejść się można.Większość z nich to pierdoły jakieś, zalegające potem i zajmujące miejsce na coś bardziej pożytecznego. Przez miesiące i lata zbiera się tego mnóstwo.Tu grosik wydany, tam grosik wydany, ale... można by go wydać na coś innego, a tak to tylko się go pozbywam nabywając bzdury jakieś.
Pamiętam jak za dzieciaka rodzice wysyłali mnie do skupu butelek ( tak, było coś takiego i to nawet kilka w mieście) ”Sprzedaż butelki, kasa Twoja”. I tak sie zbierało, tu grosik tam grosik, który dla dzieciaka miał ogromną wartość. Bo na coś tam się w końcu uzbierało, a jak już się zbierało to rodzice coś jeszcze dorzucili.
Idąc tym tropem, postanowiłem wszystkie grosiki wrzucać do takiego wielkiego kufla, który i tak tylko się kurzył na półce. I tak rzucałem, rzucałem, grosik do grosika, aż wypełnił się po brzegi.Wpadłem wtedy na genialny pomysł, że zapłacę tymi klepakami za zakupy, produkty do życia mi niezbędne. Żeby nie zajmować za wiele czasu kasjerkom udałem się do kasy samoobsługowej. Rzucałem grosik za grosikiem, rzucałem.... i rzucałem... aż tu nagle, kasa się zwiesiła. Nie dało rady robić tam zakupów, przy 30zł był już problem, że za dużo grosiaków ?@!
No to co ja mam z tym zrobić? Wpłatomat w moim banku wciąga tylko banknoty, bilonu nie chce. A na stanie w kolejce w banku do okienka nie mam czasu, a ochoty tym bardziej. I tak uzbierały się trzy kufle drobnicy. Postanowiłem wymienić je na gruba kasę, przełamując lenistwo udałem się na nasz rynek, targ tzw. gdzie kupców co nie miara i każdy musi mieć taka drobnice na wydanie. Jeden wymienił 10zł, drugi 20 i tak jeszcze kilku co w sumie dało 140zł z dwóch kufli.
A przecież mogłem pozbyć się tej kasy na jakieś pierdoły.140zł to dużo  i mało, ale gdy zatankuje mojego starego forda i naleje mu tego LPG to wyjdzie, że ponad 400km przejadę a to już niezła wycieczka za miasto. Ile razy to narzekałem, że nie pojadę gdzieś tam bo nie ma kasy na podróż. A te pieniądze zawsze były, grosik do grosika:)

1 komentarz:

  1. Nie mam takiego problemu, bo wszystkie żółte "klepoki" panie kasjerki skrupulatnie wygrzebują mi z portfela. :)

    OdpowiedzUsuń

Czy pójdziesz ze mną dziś na spacer?

W ten niedzielny poranek, budząc się na jednym z blokowisk Świebodzina widzę przez okno ludzi którzy dochodzą do siebie po wczorajszych imp...