poniedziałek

Wpierw Ty

No  i pojechaliśmy do kliniki w Zielonej Górze , zawiozłem Fiołkę i jej mamę na coroczne badania dla rakowych.Tatko Fiołki przez 11 lat walczył z rakiem trzustki.Tak , to ewenement na skale światową, to że nie był w tvn to aż dziwne.Z drugiej strony pewno i tak bym nie oglądał bo ogólnie wiadomym jest, że szkoda życia na pudło zwane TV.

I na tych badaniach była kobita o wyraźnych poglądach politycznych.Najechała rozmową od chorób do polityki i ogólnej sytuacji.

Przyznaję wszem i wobec, że ogólnej sytuacji to ja nie znam.Nawet gdy jadę Mundkiem słuchając AntyRadia i wybija pełna godzina to ja gaszę wiadomości.Lepiej mi się żyje. Spróbuj na sobie.

To, że ostatnio były jakieś wybory to się dowiedziałem jak Fiołka poprosiła żebym ją zawiózł do lokalu gdzie się takie coś odbywa.


-Nie bywam na wyborach.Nie daję się nabrać na Dziel i Rządź .
-Jesteś nieodpowiedzialny jak tak można.Przez takich jak Ty.....(dopisz sobie co tam chcesz)
-Nie bywam na wyborach.Nie daję się nabrać na Dziel i Rządź.
-No, ale jak to przecież w tym kraju ....( wpisz co myślisz, jeśli też Ciebie boli że nie głosuję  )

I tak się "przepychaliśmy" kilka razy aż sobie przypomniałem , że w Mundku mam książkę "Kości Księżyca" Johnathana Carolla. Wspaniały pisarz, zawsze staram się mieć  książkę pod ręką.

Jestem wdzięczny za to, że buduję swój świat na własnym credo.Jest przepięknie w tym kraju tak jak i wszędzie indziej bo ja tak  decyduję a nie gadające głowy z telewizora.




sobota

Stan umysłu

-To tylko praca
-No ale praca jest ważna, bo bez pracy nie będziesz mógł tego i tamtego.
-Tak, oczywiście.Co nie zmienia faktu , że to tylko praca.
-No, ale przecież...
-To tylko praca .Ty też nie jesteś swoją pracą.Ciekawisz mnie jako człowiek.Bo jesteś właśnie człowiekiem a nie stanowiskiem na które się umówiłeś podpisując z kimś umowę.Co jest z  Wami ludzie?!

Zmieniłem robotę.Po 19 latach w jednej firmie przeszedłem do drugiej.I oczywiście sto tysięcy pytań a ja odpowiadam : to tylko praca.I patrzą na mnie jak na durnia.

Bo widzisz ja nie jestem swoją praca i Ty też nie.Ciągle spotykam ludzi , którzy żyją swoją pracą i opowiadają mi o niej będąc po pracy, w czasie wolnym.Nie potrafię żyć pracą, nigdy  nie potrafiłem co wcale nie znaczy  że się do niej nie przykładam, oddaję się w najem na te kilka godzin i tyle.Czas mija i mam ciekawsze rzeczy do robienia.

Ja jestem wdzięczny , że potrafię to oddzielić.























niedziela

Słonecznik

Prawie zabiłem się rowerem, za dużo za daleko. Idziemy na błonia lansować się w czerwonych gaciach kupionych na Woodstock’u bo doszły nas słuchy że Piotrek Kołacz przyjechał z Lemonem.Dni Świebodzina w sensie.

Fiołka obejrzała już całe ShadowHuntres i mówi  że dobre. A jutro pierwszy pośmierdziałek w nowej robocie.

-A co pan je ? -pyta doktorka z medycyny pracy.
-Głównie owoce , liście i słonecznik.
-Pytam bo dawno nie widziałam tak dobrych wyników krwi.
-A ja nawet nie chce wiedzieć jakie one są bo to przecież jakieś wymyślone normy dla wszystkożerców. - i wyszedłem.

Nie robię sobie badań, mam to w pompie ufam temu co jem.Do pracy chcieli to się poświeciłem .

https://www.youtube.com/watch?v=WderG_DxTvo

wtorek

Budzik

Tatko o ósmej rano zadzwonił, że jednak nie zawiozę go jego Kijanką na onkologię bo leje i nie będziemy w tej ulewie po szpitalach jeździć.OK - rzekłem bez zbędnego oceniania sytuacji i zakopałem się w pierzynę.Ja pisałem do późna, Fiołka zmęczyła pierwszy sezon ShadowHunters na Netflixie.O 10tej udało nam się wstać. Pięknie obudził nas deszcz swoim banglaniem w parapet.Fajnie nam się żyje.

W międzyczasie obejrzałem jeszcze Sekret.Jestem w pełni świadom że to działa, mój Codziennik Wdzięczności wymiata wszelkie zakłócenia z mojej rzeczywistości.Wdzięczność to siła, której przez całe lata nie doceniałem w końcu Vadim Zeland pokazał mi kierunek.Tzn nie osobiście bo koleś kryje swoją tożsamość ale jego książki znajdziesz już wszędzie.A surowe papu - witarianizm , frutarianizm zwał jak zwał to tylko etykiety - wzmaga ten efekt.Nie będę Ci tu wciskał, spróbujesz to zobaczysz.
No masz. Kilo pomarańczy, kilo truskawek, pięć jabłek, dwa pomidory.Tyle i aż tylko tyle a dało rade ujechać godzinę na siłowni plenerowej, pobiegać kilometry po lesie.Pobiegać wyczynowo bo specjalnie pod górkę i wyżej , wyżej i w dół i w bok przez pola i lasy tam gdzie sarenki hasają.Na powrót zimny prysznic , taki bez wycierania się ręcznikiem. Na bosaka i w gaciach po domu.No masz.Przerywam życie na sokach i znów wracam do całych owoców.
I nic to nienadzwyczajność.Opcja zbyt prosta dla innych. Bo jak to tak nie gotować, nie smażyć, nie piec albo chociaż w mikrofale nie wrzucić?! Jak to tak nie tak? Ano właśnie tak.
Tatko zadzwonił jeszcze raz i mówi weź przyjedz bo matula nakupowała owoców.Odpalam Mundka i jadę bo taka obfitość mnie spotkała, że kosz owoców przytargam , będzie na soki.Czad. I paszcza się cieszy od samego rana do nocy.No bo jak nie jeśli takie zmiany zachodzą.Ktoś mi przy DNA majstruje albo inne oprogramowanie wgrywa.Jest Radość.Jest Wdzięczność. Dostrzegam te mikro zachwyty każdego dnia. Nie potrzebuje na to abonamentu.Wystarczy, że będę o tym pamiętał.Ustawiłem sobie przypomina-cz .Taki zeszyt w którym zapisuje za co jestem wdzięczny i dzieje się.Dzieje się, że HO-HO ! Podążam za tym co lubię robić.Żyję tym co kocham.Skupiam się na tym co nakręca mnie do działania. Cel jest tylko kierunkiem, droga przygodą.Pamiętam o tym. To najważniejsze.Żeby pamiętać, jesteśmy programowani na zapominanie . Ciągle coś Nas odciąga od tej świadomości i zasypiamy.Żyjemy na śpiąco.
Jestem rozbudzony. Żyję. https://www.facebook.com/uglywriter/

niedziela

Zimny prysznic.

Trzydzieści i cztery dni na sokach.Przestanę liczyć bo to już nudne się robi :)

Ty patrz jakie to łatwe.

Żyj w Tu i Teraz - mówili - a niby gdzie mam żyć? Nie jestem gdzie indziej niż tutaj.

Nie oceniaj tylko doceniaj - mówili.A z tym to już rożnie bo od przedszkola pisali moje wyniki najpierw na wielkiej białej tablicy, potem w dziennikach.I zaczęła się presja porównań z innymi a przecież każdy żyje solo wchodząc w interakcje.

To ja ogłaszam światu po raz kolejny - przestaję  oceniać a będę doceniać.Po raz kolejny, bo już nie raz podchodziłem do tego i przez kilka dni się udawało aż w końcu ktoś mnie wyprowadził z równowagi.Bo to droga jest.

Nie mówię  człowiekom ,że powinni jeść tak czy siak.Twoja wola, odpuszczam wszystkim.

Pozwalam sobie być sobą  a innym być innymi.Rozumiem , że to Wasza droga.Stoisz w kolejce po burgera, kebsa , wieśmaka czy inne wynalazki bo masz wybór.

Jak Twoje Ego próbuje ratować wszystkich robiąc z Ciebie Wszechwiedzącego.

Postanowiłem po prostu być, przykładem, zmienną na wykresie i delektować się tą anomalią, to wszystko.Jestem wdzięczny za to że zauważam schematy, które zabierają ludziom energię.

Zamiast skupiać się na tym czego nie chcę skupiam się na tym czego chcę.Nie przejmuję się opiniami ludzi, które zniechęcają.

.......................

Nie rób tego w domu. Bo i po co?
Nie rób ze mnie surowego celebryty. Nie sprzedam Ci pdf Jak Żyć.Nie każe Ci płacić za warsztaty ze mną bo nie jest Ci to potrzebne.
Po 30 dniach na sokach poleciałem do Szkocji i tam jadłem tzw shit food.Teraz wbijam z powrotem na soki więc jaki ze mnie autorytet. Muszę bardzo siebie nie kochać. Buuu hipokryta.
Zamknij internet i zacznij żyć.
No, dobra rób jak chcesz.

sobota

30 i trzy

Trzydzieści i trzy dni.

Tyle dni na sokach jadę.I to mój rekord jak na razie.Tak się zastanawiam czy jest sens to w ogóle liczyć.Wczoraj robiąc badania do medycyny pracy, zmieniam robotę, widziałem że oferują pakiet badań dla wegan i witarian.Czy jest sens w ogóle badać cokolwiek? System wymaga papierka że jesteś zdolny do podjęcia czynności. Praca zarobkowa wiąże się z ciągłym strachem, przecież jeżeli nie będę mieć pracy to się nie ograne w tym systemie, to po mnie.Ale czy aby na pewno?

 To tak jak by ktoś chciał żebyś nie miał czasu na nic poza pracą. Często taka myśl pojawiała się w moim zadręczonym umyśle.  Można odłożyć na półkę te wszystkie teorie spiskowe mówiące , że tak własnie jest.Skoro dostajesz to na czym się skupiasz warto dać energie innym myślom.Skupiam się na tym czego chcę a nie na tym czego nie chcę.Ot cała tajemnica.Jestem wdzięczny za to, że mogę pisać.

Drogą eliminacji znajduję  mnóstwo przestrzeni zwanej czasem.

Np telewizja , kasuje ją , nie ma jej w moim życiu.Kiedyś namiętnie oglądałem wiadomości aż w końcu zrozumiałem, że na 10 tzw newsów podają jedną pozytywną. Dlaczego miałbym dawać swoją energię na coś takiego skoro sam mogę stworzyć sobie swoje wiadomości.Dobre Wiadomości z mojej przestrzeni.A robię to trenując wdzięczność.Zauważam te wszystkie mikro zachwyty  w ciągu dnia , łącze je jak te kropki i mam sieć utkaną z pozytywnych chwil.Mam dobre życie.Fiołka, kochanie moje , śpi jeszcze za ścianą a gdy wstanie to zrobię jej świeży sok z selera , jabłek i pomarańczy.Jestem za to wdzięczny.

To takie proste.

Czułem, że nie mam energii bo jak możesz ją czerpać z przetworzonego termicznie pożywienia.

Energie pobieram  z diety i ruchu.Surowe jedzonko. Owoce i sałatki to Enzymy będące Światłem, które daje mi radość i energie.Ruch - jedno z podstawowych praw fizyki. Energia bierze się z ruchu nie ze spoczynku.Biegam.

Biegam leśnymi ścieżkami, wsłuchując się w dźwięki natury.To balsam dla mojej duszy, to moja medytacja.

Tak, nadal tkwię w tej cywilizacji wszech panującego zmęczenia, gdzie na każdym kroku mówią Ci jak żyć i jestem wdzięczny za każdą chwile. Wdzięczny za to życie.

................................

Nie rób tego w domu. Bo i po co?
Nie rób ze mnie surowego celebryty. Nie sprzedam Ci pdf Jak Żyć.Nie każe Ci płacić za warsztaty ze mną bo nie jest Ci to potrzebne.
Po 30 dniach na sokach poleciałem do Szkocji i tam jadłem tzw shit food.Teraz wbijam z powrotem na soki więc jaki ze mnie autorytet. Muszę bardzo siebie nie kochać. Buuu hipokryta.
Zamknij internet i zacznij żyć.





Dwadzieścia i sześć

Dwadzieścia i sześć.
Tak wynika z moich obliczeń, że od tylu dni żyje tylko pijąc soki. I co z tego ? W sumie nic .Nudy. Nie doznałem oświecenia - możesz cofnąć subskrypcję.A najlepiej to zamknij internet i idź na łąkę. Nawet nocą.


Patrzą na mnie ostatnio jak na wariata. Co On taki uśmiany chodzi?! Chory czy jakie co? Śmieci nie je, posty robi, biega skacze ze skakanka po tym lesie. Mało tego On nawet na bosaka łazi po tym lesie. Sama widziałam. Durny jakiś i tyle.



Tak to jest właśnie i trwa w stanie ciągłym nadal i wciąż. Bo jak już przepracujesz wszystko żeby mieć więcej energii, a proste to jak zapałki, to nie ma już strachu o jutro. Strachu o to co za miesiąc za co rok.Strach o przyszłość nie istnieje. Czym jest strach? To tylko myśl, a każda myśl można zastąpić inna myślą.No tak.



Jak wszyscy wiedzą strach zasila ten chory system. Niektórzy Matrix na niego mówią. A Ci którzy nie wiedzą że tak jest niech posadzą swój zacny tyłek na ławce w mieście i przez cały dzień przyglądają się ludziom. Ale tak inaczej tak naprawdę niech się przyjrzą. Zobaczą zmęczenie ciągłym strachem.

Wiesz dobrze, że banki nie żywią się Twoimi ratami i procentami one strachem się żywią. Pieniędzy to mają w brud tylko udają że nie mają. Ty ze strachem o jutro idziesz tam i podpisujesz te cyrografy które wpędzają Ciebie w jeszcze większy strach i niemoc.



Najlepszy sposób żeby szybko dać sobie więcej energii to RAW FOOD a po naszemu Papu Na Surowo.



Kluczowe słowo to ENZYMY, które giną w temp 45 stopni, zabijasz je gotowaniem, smażeniem i pieczeniem.No i światło.
Wpierdzielasz światło z roślin i owoców. Świecisz Żarówo.



Kuchenka, gazówka, płyta indukcyjna , piekarnik wyjeżdża a zdrowie i energia
wjeżdża.



To zbyt proste dla wielu ludzi.Dlatego nie pójdą w tym kierunku.Wolą wszystkie odcienie szarości - ich sprawa.

.....................

Nie rób tego w domu. Bo i po co?
Nie rób ze mnie surowego celebryty. Nie sprzedam Ci pdf Jak Żyć.Nie każe Ci płacić za warsztaty ze mną bo nie jest Ci to potrzebne.
Po 30 dniach na sokach poleciałem do Szkocji i tam jadłem tzw shit food.Teraz wbijam z powrotem na soki więc jaki ze mnie autorytet. Muszę bardzo siebie nie kochać. Buuu hipokryta.
Zamknij internet i zacznij żyć.
























poniedziałek

14 dzień na sokach

14dni
i co ? wzrost energii 200% padluchy otaczają mnie.Nie nadążają za mną.I tylko dlatego mam zjadać kebaby i poronione wynalazki żeby reszta mogła mi podskoczyć?
ebac ich
Tak , tak kocham wszystkich i cały świat.Jednak nie będę ich zawracał.Kocham ich za to że są takimi padluchami przecież to ich wybór a wybory innych ludzi trzeba szanować. he...he...

I co z tego że mam rację.Zachowam ją dla siebie.
I tak sobie siedzę z kubkiem melisy na koniec dnia i piszę na fejsie za co to ja jestem wdzięczny.Oj jaki ja jestem wdzięczny np za winogron.

Kupiłem dzisiaj dwa kilo winogrona/gronu - wiadomo o co chodzi z pestkami a nie jakieś dziwactwo gieemoo i poszedłem z Fiołką w miasto, na spacer.Ona darła fajki - wiadomo padluch - a ja nie mogłem się napatrzeć na te kiście, aż w końcu ukręciłem z nich sok, jakie to pycha o jaaa.

Odwala wszystkim surojadom, ja to wiem.Zakładają jakięś blogi czy fanpage i piszą o tym jak to super życie na owocach .Robią z siebie guru.Odpalają warsztaty pod tytułem jak szamać surowe papu żeby pięknie żyć.

No po prostu idziesz do źródła : u nas najczęściej to jest biedronka, następnie jeśli trzeba to obierasz i do buzi.A następnie zajmujesz się całą resztą fajnych rzeczy w swoim życiu bo nie samym papu człowiek żyje.

To tylko papu:)

................................

Nie rób tego w domu. Bo i po co?
Nie rób ze mnie surowego celebryty. Nie sprzedam Ci pdf Jak Żyć.Nie każe Ci płacić za warsztaty ze mną bo nie jest Ci to potrzebne.
Po 30 dniach na sokach poleciałem do Szkocji i tam jadłem tzw shit food.Teraz wbijam z powrotem na soki więc jaki ze mnie autorytet. Muszę bardzo siebie nie kochać.


niedziela

5 dzień na sokach



Znowu czuje że wracam do stanu naturalnego. Wspaniale mi się biegło wokół jeziora dzisiaj. Uśmiechy i pozdrowienia mijanych ludzi napędzały mnie jeszcze bardziej. Uwielbiam ten stan. Ktoś mówił, że bieganiem pozbywamy się swoistego pancerza, którym obrastamy w ciągu dnia żyjąc wśród betonu, w pracy, w relacjach nastawionych na ciągły wyzysk. Każdy ma swój sposób na rozpuszczenie tych emocji. Większość zajada przetworzonym papu.
Ja po prostu biegnę z myślą że wszystko mi sprzyja bo w istocie tak jest.40 lat zajeło mi dotarcie do momentu w którym jestem wdzięczny za wszystko co mnie spotyka każdego dnia. To jest dopiero czad .Jestem wdzięczny za rzeczy który wczesniej wyprowadzały mnie z równowagi .Teraz biorę je z usmiechem na klatę.

Wysypało mnie na twarzy i plecach. Szkockie fish and chips próbuje się wydostać. Dzisiaj grejpfruty , cytryny, pomarańcze i jabłka. I znów niczego nie zakładam, tym bardziej teraz gdy już wiem że się da.

A co tam u Ciebie dobrego?



……………………….

Nie rób tego w domu. Bo i po co?
Nie rób ze mnie surowego celebryty. Nie sprzedam Ci pdf Jak Żyć.Nie każe Ci płacić za warsztaty ze mną bo nie jest Ci to potrzebne.
Po 30 dniach na sokach poleciałem do Szkocji i tam jadłem tzw shit food.Teraz wbijam z powrotem na soki więc jaki ze mnie autorytet. Muszę bardzo siebie nie kochać.
Możliwe że za 30 dni z soków zejdę na surowe mięso. Kto wie? I co wtedy?



sobota

4 dzień na sokach



na mieście nazywają to postem sokowym albo detoxem
zwał jak zwał , po szkockim fish and chips potrzebuję wskoczyć na wyższy poziom energii więc jedziemy grejprutem i cytrynką.

Dzisiaj na papu owocowe nie wydam grosza , wczoraj odwiedzili mnie moi rodziciele .
-Masz tu, przecież żyjesz już na tym – rzekł jakby pogardliwie tatko, który w ciągu ostatniego roku miał przyjemność z rakiem jelita grubego, stomią i ponownym zespoleniem jelit. Kocham go.
A Oni Kochają Mnie.
Gdy do nich przychodzę najpierw idziemy z matulą do kuchni. Pomaga mi obierać owoce do sokowirówki. Dla mnie. Sami nie wypiją .Tak, to jest Miłość.
Chociaż matula z cukrzycą a tatko z tymi jelitami. Ja też z tymi jelitami miałem , wrzodziejące zapalenie jelita grubego.
Nie namawiaj ludzi, bądź przykładem, mówili.
Tatko dalej zwija się z bólu, lekarze powiedzieli mu, że znowu może jeść wszystko. Ja od kilku lat na raw, surowo zwał jak zwał to tylko etykiety – nie gotuję , nie smażę – szkoda czasu na to. I skacze i biegam na tym papu. Jest energia, chwilami aż za dużo jej bo reszta nie nadąża.
A tatko nic. A matula nic. Nie widzą tego .
Zobaczą jak już będzie za późno. Pogodziłem się z tym.



……………………….

Nie rób tego w domu. Bo i po co?
Nie rób ze mnie surowego celebryty. Nie sprzedam Ci pdf Jak Żyć.Nie każe Ci płacić za warsztaty ze mną bo nie jest Ci to potrzebne.
Po 30 dniach na sokach poleciałem do Szkocji i tam jadłem tzw shit food.Teraz wbijam z powrotem na soki więc jaki ze mnie autorytet. Muszę bardzo siebie nie kochać.
Możliwe że za 30 dni z soków zejdę na surowe mięso. Kto wie? I co wtedy?



poniedziałek

A siódmego dnia odpaliłem znowu owoce.Scotland Trip


A siódmego dnia odpaliłem znowu owoce. Scotland Trip

Po 30 dniach na sokach, głównie grejpfrut i cytryna poleciałem z Fiołką do Szkocji .Miałem używać ręcznej wyciskarki a dupa. W czasie spaceru po Edynburgu zaszliśmy do Delly , gdzie szefuje Stephen tam wleciała zielona herbata i banan. I pełny luz. Świat się nie zatrzymał.
Podjechaliśmy do oceanarium a tam potrawa narodowa tamtej krainy Fish and Chips czyli ryba z frytkami. Pełen luz. Bez żadnych wyrzutów sumienia i obwiniania się .No przecież jak to?! Pisze że można żyć na sokach a tu taka profanacja?!Ano można, można wszystko .
-Nie jest z wami tak źle , coś jecie. - powiedział Wojtek wyraźnie uradowany ze jednak nie będzie musiał użerać się z sekciarzami, którzy żyją tylko na owocach. Wyraźnie mu ulżyło.
Pierwszy nocleg wypadł w Blairgowrie u rodziców Susan, tam tosty , zupa a nawet tort urodzinowy. Jannet skończyła 69 lat. Wspaniała kobieta , matka czwórki dzieci w przepięknym domu pełnym miłości. Przez weekend było tam w sumie 12 osób i powiem wam że te zwroty grzecznościowe: How are you today?I’m fine thanks robią robotę. Kierują rozmowę na inne lepsze tory. Tutaj spotykam ludzi na ulicy i zaczynam rozmowę a każdy próbuję się licytować kto ma gorzej, mi też się to udziela. Mówią, że wszystko jest energią jeśli tak jest to tam spotkałem inną energie niż tutaj. Ale nic nie szkodzi na przeszkodzie żeby odpalić takie wibracje. Oni tam jedzą głównie ryby z frytkami a mają w sobie więcej optymizmu niż nie jeden owocożerny tutaj.
Kolejny nocleg u Wojtka i Susan w Carnustie, tosty fish and chips , zagryzane mixem sałat i bananami. Przyjąłem to co mi ofiarowano.
Kolejnego poranka rozpoczął się trip po Szkocji w sumie ponad 700 km w aucie. W Pitlochry szybka wizyta u Artura i jego przecudnej rodziny, herbata z ciastkami.Luzik.
W Aviemore zakupy, mam bluze ze Szkocji .Yeah!Potem kierunek Loch Ness na statku browar, byłem tam jedynym potworem z soków na piwo, obrzydlistwo.Fort Wiliams, Ben Nevis ,Glen Coe – przepieknie muszę tam wrócić z lepszym aparatem.Po drodze w Tyndrum
oczywiście fish and chips , obsłużyła nas przemiła dziewczyna ze Słowacji.
Nocleg u Andrzeja w Arrochar , tam Guiness i lokalne piwa z chłopakami w najbliższym pubie. Na śniadanko hotelowy zestaw tosty z dżemem i brązowym sosem , jajecznica i rodzynki,tej owsianki to już nie dało rady. W drodze powrotnej do Carnustie kawa americano przy Tymouth Castle. W Dundie kanapka z tuńczykiem. Susan , która jest aktorka zabrała nas do Perth na sztukę Prince Charming, bardzo zabawne przedstawienie, bawiliśmy się przednio.W drodze do Carnustie , oczywiście fish and chips. Pobudka o 4 i jazda  do Edynburga na lotnisko.

Przez Świeta Wielkanocne, kawałek ryby i jajka. Teraz owoce. Od jutra wbijam z powrotem na soki. Potrzebowałem tego żeby zrozumieć że post sokowy to najlepszy stan jakiego doświadczyłem.

……………………….

Nie rób tego w domu. Bo i po co?
Nie rób ze mnie surowego celebryty. Nie sprzedam Ci pdf Jak Żyć.Nie każe Ci płacić za warsztaty ze mną bo nie jest Ci to potrzebne.
Po 30 dniach na sokach poleciałem do Szkocji i tam jadłem tzw shit food.Teraz wbijam z powrotem na soki więc jaki ze mnie autorytet. Muszę bardzo siebie nie kochać.
Możliwe że za 30 dni z soków zejdę na surowe mięso. Kto wie? I co wtedy?



Wpierw Ty

No  i pojechaliśmy do kliniki w Zielonej Górze , zawiozłem Fiołkę i jej mamę na coroczne badania dla rakowych.Tatko Fiołki przez 11 lat walc...