piątek

Nasz Bohater żyje.

No masz. Kilo pomarańczy, pięć jabłek, dwa pomidory.Tyle i aż tylko tyle a dało rade ujechać godzinę na siłowni plenerowej, pobiegać po lesie.Pobiegać wyczynowo bo specjalnie pod górkę i wyżej , wyżej i w dół i w bok przez pola i lasy tam gdzie sarenki hasają.Na powrót zimny prysznic , taki bez wycierania się ręcznikiem.Kaloryfery zakręcone , na bosaka i w gaciach po domu.No masz. I nic w tym nadzwyczajnego.Nasz Bohater wybrał opcję zbyt prostą dla innych. Bo jak to tak nie gotować, nie smażyć, nie piec albo chociaż w mikrofale nie wrzucić?!Jak to tak nie tak? A właśnie że tak - krzyknął Nasz Bohater selfiaka sobie zrobił i patrzy na siebie w lustrze.I widzi, że tłuszczu już nie ma, mięśnie fajnie zarysowane.Atleta jak się patrzy.Surowe papu i ta książka "Joga na stres" też swoje zrobiła.Po 11 latach przewalania się z półki na półkę w końcu ją otworzył i zaczął pobierać z niej wiedzę i ćwiczenia. No dasz wiarę, że 40 latek jest w stanie tak się wyginać?! Człowiek guma. Pamiętał z podstawówki jak Grzesiu trzaskał te swoje szpagaty na korytarzu. A teraz On już prawie, prawie.Jeszcze nie jajami do podłogi ale już nie długo i będzie. I ta energia jak Młody Bóg normalnie. Czad. I paszcza się cieszy od samego rana do nocy.No bo jak nie jeśli takie zmiany zachodzą.Ktoś mu przy DNA majstruje albo inne oprogramowanie wgrywa.Jest Radość. A Wdzięczność? Dostrzega te mikro zachwyty każdego dnia i zmienia życie w niekończącą się imprezę. Ma to za darmo.Zawsze to miał w sobie.Nie potrzebuje na to abonamentu.Wystarczy, że będzie o tym pamiętał.Ustawił sobie przypomina-cz .Taki zeszyt w którym zapisuje za co jest wdzięczny i dzieje się.Dzieje się, że HO-HO ! Podąża za tym co lubi robić.Żyje tym co kocha.Skupia się na tym co nakręca go do działania. Cel jest tylko kierunkiem, droga przygodą.Pamięta o tym. To najważniejsze.Żeby pamiętać, jesteśmy programowani na zapominanie o tym. Ciągle coś Nas odciąga od tej świadomości i zasypiamy.Żyjemy na śpiąco. Nasz Bohater jest rozbudzony. Nasz Bohater żyje. https://www.facebook.com/uglywriter/

środa

Zimny prysznic.

Nasz Bohater w końcu przestał oceniać. Nie mówił już  bliskim, że mają jeść tak czy siak. Że to dobre a to zło. Wolna wola. Odpuścił wszystkim .Pozwolił sobie sobie być sobą a innym być innymi.  Rozumiejąc, że to ich droga. Nie ma prawa czuć się lepszy od tych którzy teraz stoją w kolejce po kolejnego burgera, wiesmaka czy inne wynalazki. Zastanawiające jest to jak ludzkie Ego próbuje na siłę ratować innych, robi z Ciebie Wszechwiedzacego. 
Nasz Bohater postanowił po prostu być.Być przykładem, zmienną na wykresie. I delektować się tą anomalią, to wszystko.

Był wdzięczny,  za to że zauważa schematy , które zabierają ludziom energie. 


1.Skupiają się na tym czego nie chcą zamiast skupić się się na tym czego chcą.
2.Przejmują się opiniami innych ludzi.Olać je.
3.Dają się programować przez TV.Wyrzuć TV.
4.Jedzą żarcie przetworzone termicznie.Jesz martwe żarcie stajesz się chodzącym trupem.

Nasz Bohater ma  świadomość tego, że może jedynie to uszanować bo taka ich wolna wola.Wolna Wola zmienia jego rzeczywistość. 

poniedziałek

Ot cała tajemnica.

 To tak jak by ktoś chciał żebyś nie miał czasu na nic poza pracą. Często taka myśl pojawiała się w moim zadręczonym umyśle.  Można odłożyć na półkę te wszystkie teorie spiskowe mówiące , że tak własnie jest.Skoro dostajesz to na czym się skupiasz warto dać energie innym myślom.Skupiam się na tym czego chcę a nie na tym czego nie chcę.Ot cała tajemnica.

Drogą eliminacji znajduję  mnóstwo przestrzeni zwanej czasem.

Np telewizja , kasuje ją , nie ma jej w moim życiu.Kiedyś namiętnie oglądałem wiadomości aż w końcu zrozumiałem, że na 10 tzw newsów podają jedną pozytywną. Dlaczego miałbym dawać swoją energię na coś takiego skoro sam mogę stworzyć sobie swoje wiadomości.Dobre Wiadomości z mojej przestrzeni.A robię to trenując wdzięczność.Zauważam te wszystkie mikro zachwyty  w ciągu dnia , łącze je jak te kropki i mam sieć utkaną z pozytywnych chwil.Mam dobre życie.

To takie proste.

Czujesz, że nie masz energii bo jak możesz ją czerpać z przetworzonego termicznie pożywienia.

Energie pobieram  z diety i ruchu.Surowe jedzonko. Owoce i sałatki to Enzymy będące Światłem, które daje mi radość i energie.Ruch - jedno z podstawowych praw fizyki. Energia bierze się z ruchu nie ze spoczynku.Biegam.

Biegam leśnymi ścieżkami, wsłuchując się w dźwięki natury.To balsam dla mojej duszy, to moja medytacja.

Tak powstałem z mroku i jestem wdzięczny za każdą chwile. Wdzięczny za to życie.


COLDPLAY MIDNIGHT AKARI ARYACA RMX 4K 528 Hz

sobota

Papu Na Surowo

Patrzą na mnie ostatnio jak na wariata. Co On taki uśmiany chodzi?! Chory czy jakie co? Śmieci nie je, posty robi, biega skacze ze skakanka po tym lesie. Mało tego On nawet na bosaka łazi po tym lesie. Widziałam jak po grzyby byłam. Durny jakiś i tyle.

Tak to jest właśnie i trwa w stanie ciągłym nadal i wciąż. Bo jak już przepracujesz wszystko żeby mieć więcej energii, a proste to jak zapałki, to nie ma już strachu o jutro. Strachu o to co za miesiąc za co rok.Strach o przyszłość nie istnieje. Czym jest strach?  To tylko myśl, a każda myśl można zastąpić inna myślą.

Jak wszyscy wiedzą strach zasila ten chory system. Niektórzy Matrix na niego mówią. A Ci którzy nie wiedzą że tak jest niech posadzą swój zacny tyłek na ławce w mieście i przez cały dzień przyglądają się ludziom. Ale tak inaczej tak naprawdę niech się przyjrzą. Zobaczą zmęczenie ciągłym strachem.
Wiesz dobrze, że banki nie żywią się Twoimi ratami i procentami one strachem się żywią. Pieniędzy to mają w brud tylko udają że nie mają. Ty ze strachem o jutro idziesz tam i podpisujesz  te cyrografy które wpędzają Ciebie w jeszcze większy strach i niemoc.

Najlepszy sposób żeby szybko dać sobie więcej energii to RAW FOOD a po naszemu Papu Na Surowo.

Kluczowe słowo to ENZYMY, które giną w temp 45 stopni, zabijasz je gotowaniem, smażeniem i pieczeniem.

Kuchenka, gazówka, płyta indukcyjna , piekarnik wyjeżdża a zdrowie i energia wjeżdża.

To zbyt proste dla wielu ludzi.Dlatego nie pójdą w tym kierunku.






poniedziałek

Ostatni poniedziałek w tym tygodniu.

I tak sobie siedzę z kubkiem melisy na koniec dnia i piszę na fejsie za co to ja jestem wdzięczny.Oj jaki ja jestem wdzięczny np za winogron.

Kupiłem dzisiaj dwa kilo winogrna/gronu - wiadomo o co chodzi z pestkami a nie jakieś dziwactwo gieemoo i poszedłem z Fiołką w miasto, na spacer.Ona darła fajki a ja zajadam te kiście, jakie to pycha o jaaa.I tak łazimy, Fiołka coś opowiada ja myślę o tym, że nie pobiegałem po robocie.

Ale za to poprzestawiałem w pokoju i mam swoje stanowisko do pisania.

Będę tworzył.

Tak, znowu się za to zabieram.Będę , tfuu jestem twórcą , kreatorem jestem.

Na razie testowo przez godzinę dziennie, czas start.

niedziela

Wszystko mi sprzyja.

Piękną mamy jesień.Wspaniale mi się biegło wokół jeziora dzisiaj.Uśmiechy i pozdrowienia  mijanych ludzi napędzały mnie jeszcze bardziej.Uwielbiam ten stan.Ktoś mówił, że bieganiem pozbywamy się swoistego pancerza, którym obrastamy w ciągu dnia w tym betonowym mieście, w pracy, w relacjach nastawionych na ciągły zysk.Pewno każdy z Was ma swój sposób na rozpuszczenie tych emocji.Ja po prostu biegnę z myślą że wszystko mi sprzyja.

Człowiek guma.


wtorek

Radość.

Jest Radość.W ostatnią sobotę 1:04:58 - to wynik mojego truchtania podczas Świebodzińskiej Dziesiątki.Od dobrych kilku lat chodziło mi po głowie żeby spróbować swoich sił.I jest, mam to!
Mało tego, wcześniej bo 8.09.18 zbiegłem ze Śnieżki do Samotni - to taka górka 1600 m.n.p.m. biorąc w ten sposób udział w  XVI edycji marszobiegu o nazwie Lawina.Czas 0:45:10 !
Nie chwale się .Ja się tutaj ogromnie cieszę.Faktem, że tak po prostu można to zrobić.


niedziela

Ah te wrześnie

Lubię ten stan. Gdy wracam już spacerkiem przez las po wykonaniu planu.A plan na dziś to 8 kilometrów lasem, dookoła jeziora. Uśmiechy i pozdrowienia mijanych ludzi na ścieżce doładowują energią jeszcze bardziej.I od tego można zacząć moją historię.Codzienne bieganie czy upał czy deszcz stało się już faktem.Lubię ten stan fajnego zmęczenia gdy hormony szczęścia buzują w całym ciele a z leśnej ścieżki widać tafle jeziora.Tak mało  a tak wiele. To tylko bieganie , bez karnetu na siłownie lub całej masy markowego sprzętu , który przecież trzeba mieć żeby coś uprawiać. 

Jednak to : tylko bieganie, staje się czymś cudownym gdy tylko otworzysz się na tą zmianę.

Nasz Bohater żyje.

No masz. Kilo pomarańczy, pięć jabłek, dwa pomidory.Tyle i aż tylko tyle a dało rade ujechać godzinę na siłowni plenerowej, pobiegać po ...